Na terenie Solvay Parku, 17 maja w Krakowie odbył się drugi rajd Matsu.
Niestety frekwencja nie dopisała, jednak nie znaczyło to o tym, że impreza będzie nie udana.
Rajd rozpoczął się o godzinie 11. Inauguracją startu był pokaz modeli zdanie sterowanych firmy Tamiya oraz Carson. Modele te zostały udostępnione przez firmę ATA, za co jej serdecznie dziękujemy! Pokaz przyciągnął wielu kibiców, którzy z niedowierzaniem oglądali pokazy modeli.

Rajd ruszył zgodnie z planem. Do rozegrania było 8 oesów, przejeżdżanych po tej samej trasie. Był to eksperyment, który miał spowodować to, jaki będzie rajd, jednocześnie umożliwiając zawodnikowi odpowiednie ustawienie modelu.
Na pierwszym odcinku pojawił się z numerem 1 Adam Jugowski, czyli ja. Jak zwykle początek zepsułem, uplasowując się dopiero w środku klasyfikacji. Jadąc z oesu na oes i zmieniając ustawienia w końcu trafiłem na odpowiednie. Dało to sporą różnicę. Oes, który przejeżdżałem wcześniej, teraz pokonywałem aż 10 sekund szybciej. Jadąc tak samo czysto.
Z numerem 2 na trasie pojawił się Adrian Dżuła. Szybko i sprawnie pokonywał trasę. Nie uniknął się kilku drobnych błędów (jak każdy). Model spisywał się bez zarzutu, a Evolter pokazywał piękną sztukę jazdy.
Trzeci na trasie był Mariusz Gomularz. Stosunkowo świeży zawodnik zdominował eNkę. Podróżując Tamiya TT-01 nie popełniał wielu znaczących błędów i jechał własnym tempem.
Czasy, ze względu na klasę samochodu odbiegały od WRC jednak równy rytm i spokojna jazda dały pierwsze miejsce w klasie.
Nasi najmłodsi zawodnicy Natan oraz Alan Gomularzowie fantastycznie dawali sobie radę. Widać, że początki do łatwych nie należą, jednak jeżeli spojrzymy na to, że kierowcy jeżdżą od 2 miesięcy modelem, można spokojnie wnioskować, że jeszcze ten sezon i dogonią liderów. Alan startował w klasie S2000, zaś Natan w eNca. Dyscyplina jaka jest cechą młodych kierowców zasługuje na wielki szacunek i pochwałę.
6- Wojciech Kucek. Nizmen od początku narzucił mocne tempo. Szybka jazda i przede wszystkim równa dała mu 3 lokatę. Kierowca ten robi fantastyczne postępy, co widać.
Gratulacje!


Siódmy wystartował Paweł Żbikowski. Pablisito mówiąc slangiem szedł ogniem. Kilka razy przesadził lądując poza trasą. Obyło się bez większych strat. Paweł utrzymując swe potężne tempo wygrał. W ostatnim czasie, widać że trudno go dogonić na kostce i zostawia w tyle rywali.
Ósmy wystartował Marek Cholewka. Największy pechowiec zawodów. Utrzymywał fantastyczne tempo i chociaż, że jechał w klasie S2000 doganiał ekipę WRC. Oes za oesem wykręcał coraz lepsze czasy. Tak było do 6 oesu. Jego model, gdy uderzył o bandę poważnie uszkodził mocowanie przedniego górnego wahacza. Spowodowało to wypadanie uszkodzonego elementu przy zawadzeniu w nierówność. Zepchnęło to Marka na 6 miejsce. Niestety takie są rajdy i czasem jeden błąd mocno utrudnia zabawę.
Ostatni wystartował Sebastian Sobesto. Bastek startując TA-04 wywalczył 5 miejsce. Super jak na drugi start w rajdach, gdyż te rządzą się zupełnie innymi prawami niż on-road czy off-road. Bastek jechał swoim tempem. Było ono bezpieczne i pewne, bez widowiskowych dzwonów, dachowań itp. Widać, że model wymagał jeszcze kilku modyfikacji ale rajdy wymagają specyficznych umiejętności, które bardzo ciężko nabyć w ciągu dwóch imprez.
Całą imprezę urozmaicały dodatkowe wyścigi Rally Crossowe na oesie. Było trudne ale i bardzo widowiskowo. W ściganiu dodatkowym rajdowcy brali udział na własną rękę. Zabawa super, zwłaszcza gdy na metę dojeżdżasz ze skasowaną karoserią a trasa przejazdu wygląda jak po przejściu tornada. W myśl jazdy Rally Crossowej dozwolone były lekkie przepychanki i delikatne popchnięcia.
Podsumowując:
Rajd był udany. Wielu z nas testowało różne ustawienia. Jedni lepiej, drudzy gorzej, trzeci idealnie. Było szybko i widowiskowo, czasem awaryjnie. Takie rajdy to fantastyczne imprezy gdyż bardzo dużo uczą w przyjaznym (rodzinnym) gronie.