Tamiya Drift Project
Wszystko zaczęło się dosyć niewinnie. W zeszłą jesień poszliśmy do Parku Jordana w Krakowie aby podrfitować. Wyposażyłem się akurat w specjalne koła, które należało wytestować.
Przy okazji fantastycznej zabawy postanowiliśmy nakręcić skromne demo naszych możliwości. Wraz z Sebastianem nakręciłem Cracow RC Drift.
Film okazał się strzałem w dziesiątkę, gdyż później był dodatkowym atutem podczas rozmowy nad sponsorowanym driftowozem.
Niestety drugiej części nie udało się nakręcić, gdyż zaatakowała nas zima a po śniegu to nie ta sama zabawa. W ujęciach do drugiej części wzięło udział aż 6 osób, gdy w pierwszej driftowało nas tylko dwóch. Widać, że ten typ jazdy jest coraz bardziej popularny wśród kierowców RC.
O co chodzi w drifcie? Przede wszystkim o to, żeby pokonać w kontrolowanym poślizgu zakręt. W brew pozorom nie jest to taka prosta dyscyplina, jednak jej widowiskowość i zabawa masowo przyciąga modelarzy.
W związku z popytem, na rynku pojawiły się modele do driftu. Niestety różnicą między wersją podstawową i driftową to zazwyczaj koła i karoseria- a uważam, że nie tędy droga.
Gdy przyjrzymy się budowie aut do driftu, zwrócimy uwagę, że odbiegają one od aut cywilnych a ustawieniami od typowo wyścigowych.
Postanowiłem zbudować taki driftowóz, który będzie od A-Z robiony specjalnie pod Drift.
Cały swój plan oraz moje cele postanowiłem przedstawić dystrybutorowi Tamiyi na Polskę- ATA
www.zabawki-modele.pl .
Tamiya pozytywnie rozpatrzyła plan działania i przystąpiła do projektu.

27 maja otrzymałem model Tamiya TB evolution V. To podwozie jest to najwyższa półka, wśród modeli on-road. Bardzo szczęśliwy przystąpiłem do budowy driftowozu.

Model, a raczej części, z których się składa są zapakowane w bardzo ładne białe pudełko z napisem Evolution V. Robi sympatyczne wrażenie. Gdy je otwieramy widzimy zderzak, płyty wykonane z Carbonu, elementy plastikowe, pełne felgi oraz pudełko kartonowe ze zdjęciem modelu. W owym pudełku znajduje się masa aluminiowych części z których składamy model.
Na początku złożyłem go wg instrukcji, tak aby wszystko było jak zaleca producent. Następnym celem było znalezienie takiego ustawienia aby model perfekcyjnie driftował.
Złożenie modelu zajęło mi dwa wieczory i jeden poranek.
Wszystkie elementy, z których składamy model są zapakowane w specjalny woreczek, który oddziela konkretne elementy, śrubki itp.

Zaczynamy od podokręcania elementów do karbonowej płyty podłogowej. Później przychodzi czas na dyferencjały i mocowania. Następnie przykręcamy zawieszenie, amortyzatory i model gotowy . To tak w skrócie, w rzeczywistości jest to masa frajdy ze składania TB.
Całość z montażu możecie zobaczyć na zdjęciach. Wszystko składało się bardzo prosto. Instrukcja jest czytelna, tak że nawet początkujący modelarz poradził by sobie ze złożeniem modelu. Jednak od razu zaznaczam, że nie jest to model dla osób początkujących. Nie sztuką jest dobrze złożyć model wg instrukcji lecz dobra technika jazdy i umiejętność ustawiania modelu.
Nieodzownym elementem modelu jest karoseria. Wybór padł na Hondę NSX rzadko spotykany model wśród drifterów. Została ona pomalowana w kolory niebiesko- żółte.
Są to barwy sklepu rcMatsu, w którym będę jeździć. Sklep ten prowadzi również sprzedaż modeli Tamiya ale skierowaną na Małopolskę.
Po złożeniu modelu oraz pomalowaniu karoserii przyszedł czas na dobranie silnika oraz odpowiednich komponentów.
Wybór padł na carsona brushless 12 T. Był to zestaw combo wraz z regulatorem.
Reszta elektroniki to serwo Carson oraz aparatura Hayabusa 40 Mhz FM.
Opony: Tamiya Drift Spec.
Całość wystarcza na tyle aby spokojnie pozabijać muchy bocznymi szybami.
Nadszedł pierwszy dzień testów.
Był to czwartkowy wieczór, popołudniu była ulewa ale wszystko już wyschło. Zza chmur co jakiś czas wyłaniało się słońce. Niestety wyłaniało się za rzadko, więc zdjęcia mam nieoświetlone odpowiednio i nie nadają się do opublikowania, a szkoda.
Na pierwszy zakręt wybrałem nasz ulubiony krakowski wyprofilowany zakręt. Każdy kto był w Parku Jordana i driftował, wie gdzie to jest. Przed tym co opiszę, muszę dodać, że wcześniej odbyłem treningi między pachołkami i było bardzo fajnie- model prosty do opanowania lekko nadsterowny ale całkiem ok.
Nadeszła wreszcie chwila na przejścia pierwszego łuku bokiem. Aparatura włączona, model działa, coolery pracują. No to jedziemy. Prawy zakręt pod lekkim nachyleniem. Niestety utrudniłem sobie sprawę bo schodził on w dół, takie zakręty są trudniejsze.
Jadę: pierwszy bieg, wciskam sprzęgło, słyszę pssss- tak to turbina, dwa, trzy, ręczny… i krzaki. Fajnie było by mieć moduł dźwiękowy… ale wróćmy do rzeczywistości.
Zakręt jak szybko zacząłem, tak szybko skończyłem… w trawie. Uszkodzeń brak… uff.
Po chwili jazdy doszedłem do tego co i jak. Najważniejsze: one-way. Przy łożysku jedno-kierunkowym można zupełnie inaczej model wprowadzać w poślizg i go wyprowadzać.
Samochód zachowuje się jakby miał tylko ręczny- bardzo ciekawie. Dodatkowo, gdy z przodu mamy szperę to po odpuszczeniu gazu model nam sam prostuje. Tutaj jest inaczej. Model jest bardzo nadsterowny. Daje to, że gdy totalnie odpuścimy gaz model nam obraca o 180*. Większych uwag- brak. Przełożenie ok, zawias też w porządku- na seryjnym ustawieniu.
Następnym etapem będzie ingerencja w ustawienia tak aby nawet początkujący sobie poradził, chociaż już na tym etapie- przyznaję że model wymaga umiejętności.
Aby dobrze ustawić geometrię zawieszenia wybrałem się na tor asfaltowy, miejscówka znana w Krakowie jako MPK, gdyż tam wcześniej mieściła się stara zajezdnia autobusowa.
Po wielu okrążeniach, kilku wyjeżdżonych pakietach znalazłem odpowiednie dla siebie ustawienie.
Przednie koła ustawione rozbieżnie o 1*, pochylone dodatnio o 2*, tył zbieżnie, pochylony dodatnio o 1*. Ten setup był dla mnie najlepszy i na nim najlepiej pokonywało mi się zakręty bokiem
Na tym etapie prace zakończone. Teraz trening i czekanie na najbliższe zawody driftingowe, gdzie będę mógł zmierzyć się z innymi.
Chciałbym z tego miejsca podziękować Firmie Tamiya za zrealizowanie tego projektu.

