DF-03 Ra- Urodzony Rajdowiec

Rajdy to dziedzina sportu motorowego, która mi towarzyszy od urodzenia. Odkąd pamiętam, wraz z rodziną i ze znajomymi jeździliśmy na rajdy. Kibicować i oglądać.
Ta pasja została mi do dzisiaj i również objawia się w moim hobby.
Pierwszym moim modelem była rajdówka. Samochód miałem 1,5 roku. W tym czasie w Krakowie wszyscy jeździli modelami terenowymi i byłem sam. To spowodowało zmianę w profilu rc i przesiadkę na inny model. Po kilku latach zaczęła powstawać liga rajdowa RC. Na to konto, postanowiłem „rzucić wszystko” i wrócić „do początku” przygody z moim hobby.
Wyposażyłem się w rajdówkę. Był to model nitro, który nie był w stanie konkurować z modelami elektrycznymi, klasy WRC. Następnie wyposażyłem się w elektryka, który okazał się z czasem mało rozwojowy- ograniczony rozwiązaniami konstrukcyjnymi.
Nadszedł czas nowego sezonu i postanowiłem poszukać nowego modelu.
Miałem dwa pewniaki. Pierwszy to Tamiya DF-03Ra, drugi Tamiya M-03R. Po wielu przemyśleniach i uprzejmości firmy Tamiya, w moje ręce trafił DF z nadwoziem Lancera EVO X.
Na forach krążą różne opinie na temat DF. Ja podchodzę do tematu w ten sposób, że jeżeli nie miałem modelu w rękach, nie wypowiadam się na temat pewnych kwestii, gdyż mogą one wprowadzać innych modelarzy w błąd.
DF to urodzony rajdowiec. Powstał z myślą o jeździe po asfalcie, szutrze i każdej innej nawierzchni. Bazą był model DF-03. Baggus w skali 1:10, który cieszy się sporą popularnością.

Pierwsze spotkanie z modelem było dosyć ekscytujące. Kumpel przyszedł i powiedział, że ma nową- rajdową Tamiyę. Szybko podszedłem i zaraz model miałem w ręce. Pooglądałem. W sumie ok. Pogromu nie robi. Jednak jest to wilk w owczej skórze. O tym jednak za chwilę.
Za nim wyskładałem swój sprzęt, przewiozłem się DF kumpla. Wrażenia pozytywne, jednak po pierwszej jeździe wiedziałem, że to szutrowy TRF. Jak każdy, zawodowy model z gigantyczną możliwością regulacji, na błędnym ustawieniu nie chce jeździć. Tak jak w przypadku TB Evo V, tak samo jest z rajdówką Tamiyi. To wymagający sprzęt i jego zakup wiąże się z zapoznaniem w tajniki ustawień samochodu. Jest to pozytywny element rajdówki. Uczy i rozwija. Nie sztuką jest kupić „gotowca” lecz mieć samochód, który daje motywację aby posiadać nowe, przydatne umiejętności.
Będąc pozytywnie nakręcony na nową rajdówkę, przystąpiłem do składania.
Pierwszym etapem, było szczegółowe zapoznanie się z instrukcją. Jak zwykle w Tamiyi, rysunki są czytelne i dokładne.
Sugeruję od początku kierować się instrukcją. Zwłaszcza, pod względem ilości podkładek, w kielichach dyfrów. Jeżeli nie zastosujemy się do tego co jest opisane, półosie
(przy maksymalnym wychyleniu wahacza) będą wypadać. Jedynym utrudnieniem są śrubki w tylniej

wieży, ale po chwili zabawy wchodzą jak ulał.
Dodatkowo w zestawie znajdują się dwa komplety przełożeń, tzn. dwie zębatki atakujące (od silnika) i odbierające (od przekładni) oraz tylnie wahacze, tak aby można było dostosować podwozie do różnych karoserii. Standardowo karoserie miałem z budą Lancera. Po zmianie tylnich wahaczy, Porsche (krótki rozstaw osi) pasowało idealnie. W komplecie mamy dołączony zestaw kluczy, klei, smarów, taśm samo przylepnych - wszystko, co potrzebne do montażu.
Model składa się bardzo szybko. Robocizna zajmuje średnio 3-5 h. To zależy od tego jak bardzo jesteśmy wprawieni.
DF-03 Ra jest prostym modelem i można go postawić tylko o jeden stopień wyżej (w skali trudności) niż TT-01. To wielka zaleta, gdyż ambitni młodzi kierowcy nie muszą się obawiać, że nie poskładają tego modelu.
Po złożeniu podwozia i pomalowaniu karoserii nadszedł czas testów.
Pierwsze próby wykonałem przed domem, jednak najlepszym testem jest Rajd. Miejscem imprezy okazał się teren Muzeum Lotnictwa w Krakowie, podczas 3 Rajdu Lotników. Mój DF-03 Ra, był jednym z 19 innych samochodów zgłoszonych do startu w imprezie.
Jeszcze podczas wieczornych testów przed domem, okazało się, że pod półośki, do kielichów, należy włożyć trochę gąbki. Chodzi o to, że przy dużym prześwicie półośki nie przylegają do kielichów i podczas ostrych zakrętów, słychać je. Po wyeliminowaniu tego czynnika, swobodnie możemy szaleć, przy maksymalnym prześwicie.
Rajd zapowiadał się dosyć ciekawie. Dwa dni przed imprezą miała miejsce ostra śnieżyca. Widząc, co się dzieje za oknem, postanowiłem podnieść prześwit i ustawić DF’ a na śnieg.
Jak na ironię losu, śnieg rano stopniał. Było to spowodowane, opadami deszczu. Rajd właśnie w takich warunkach się rozpoczął i tak się skończył. Po drodze mieliśmy opady śniegu, przejaśnienia, wichurę. Innymi słowy wszystko.
3 Rajd Lotników przejechałem na ustawieniu pod śnieg. Model pływał jak Monster-Truck. Mimo tego prowadził się fantastycznie - bardzo posłusznie oraz wybaczał ostre cięcia.
Dobre trzymanie zapewniły mi opony Tamiya Radiale. Przyznam szczerze, że na mokrym asfalcie jechało mi się genialnie. Kapeć kleił się jak slick do gorącego asfaltu.
Podczas jazdy doskonale dało się wyczuć niemal perfekcyjne wyważenie modelu (wiadomo, ideały nie istnieją). Silnik oraz pakiet są ułożone centralnie. Fantastyczna sprawa.
W brew wielu opiniom, pakiet mocowany od spodu, nie przysparza żadnych komplikacji oraz utrudnień.
DF nie stworzył mi żadnych problemów podczas rajdu. Jak wystartowałem, tak dojechałem. A nie było łatwo. Woda oraz śnieg nie są sprzymierzeńcami elektroniki.
Po dwóch pętlach zdecydowano, że z powodów warunków atmosferycznych, dalsza część rajdu nie odbyła się. Z jednej strony szkoda, bo można było się wyjeździć na oesach. Z drugiej strony dobrze, gdyż te warunki były bardzo trudne dla modelu i nie tylko. Podczas rajdu mieliśmy temp. 2 stopni Celsjusza. Do tego padał śnieg i była straszna wilgoć. Po kilku godzinach, w takich warunkach nawet rękawiczki (które są przemoczone) nie pomagają. Ręce szybko marzły a później kostniały. Mało przyjemne.
Rajd ostatecznie ukończyłem na 3 pozycji. Uważam to za całkiem dobry wynik. Nowy model, w który jeszcze nie byłem w 100% wjeżdżony oraz bardzo trudne warunki, które sprawiały komplikacje. Mimo pogodowych przeszkód, DF okazał się niezawodny i dojechał cało i zdrowo do mety.
Chciałem bardzo podziękować firmie Tamiya, za udostępnienie modelu, do rajdowych testów. Firmie rcMatsu za sponsoring opon Radial i elektroniki.
DF-03 Ra to fantastyczna baza na rajdówkę. Nie wymaga żadnych modyfikacji aby poszaleć po równych asfaltach i nierównych szutrach. Jeżeli jednak myślimy o dobrych wynikach, musimy sporo popracować nad ustawieniami modelu (set-upem), tak aby prowadził się dobrze w każdych warunkach.
Jak udowodniłem podczas 3 Rajdu Lotników, DF’em można swobodnie walczyć w czołówce.
Napis na pudełku rally ready nie znalazł się tam przypadkowo i myślę, że ten test to fantastycznie udowadnia.
Tekst: Adam Jugowski
Foto: Adam Jugowski
Rafał Sawczuk